Od czasu pojawienia się Playstation 4 w naszym domowym arsenale, gramy praktycznie tylko na niej. Oczywiście mówię tutaj o konsoli stacjonarnej, bo oczywiście w regularnym użyciu jest Nintendo Switch, ale to był, jest i zawsze będzie handheld, nieważne próbuje nam wcisnąć producent. Niestety na PS4 nie ma gry, w która chcemy teraz zagrać, dlatego trzeba było odkurzyć i odpalić jej starszą siostrę…
Jak wiecie lubię zagadki, w połączeniu z faktem, że moja popołudniowa drzemka przeciągnęła się o kilka godzin, dzisiejszy wpis będzie właśnie łamigłówką. Po prostu nie mam czasu napisać nić innego 😛 Zachęcam zatem do napisania odpowiedzi na poniższą zagadkę w komentarzu… tak właściwie to na obie umieszczone w dzisiejszej notce… 😉
O tym, że jestem iluzjonistą amatorem już kiedyś wspominałem – hobby dobre na imprezy, do popisywania się przed dupeczkami oraz ukrywania przed policją woreczków z nielegalnymi substancjami… To czego do tej pory nie wiedzieliście, to że jestem też kolekcjonerem… 🙂
Po blisko dziewięciu miesiącach czekania, nocach w dyskomforcie, problemach z jedzeniem i ogólnym rozdrażnieniu, wreszcie w expijowej rodzinie pojawiło się wyczekiwane maleństwo! Nawet nie wiecie jaki jestem w tym momencie szczęśliwy, czekanie było męczące, ale już po wszystkim…
Wolne dobiega końca dlatego trzeba wszystko zakończyć z przytupem i pompą. Normalnie ludzie piją na umór, rzygają, a później leczą głowę i opowiadają jak to się najebali i jaka to nie była zajebista biba. U nas wygląda to odrobinę inaczej i pomimo że testowałem kilka razy wyżej wymienioną opcję, to tą expijową lubię znacznie bardziej…
Ostatni dzień tegorocznej majówki, jest pól na pół, trochę pada, trochę nie ale ogólnie szaro, buro i ponuro. Czeka mnie jeszcze jeden wolny wtorek, a później powrót do programistycznej rzeczywistości, szczęśliwie tylko na trzy dni. W każdym razie, nie o tym teraz chciałem… 😉
Drugi maja, kolejny dzień pięknej majówki, pada jeszcze bardziej niż padało wczoraj, a ja zanoszę się coraz głośniejszym śmiechem patrząc na otaczający mnie świat. Nie powiem miło mi się ogląda jak banda debili rwie sobie włosy z głowy… 😛
Fantastyka to trochę przeorany gatunek i niestety większość pomysłów jest chociaż odrobinę wtórna. Zazwyczaj nadal czytanie o zaklęciach, rytuałach i magicznych księgach sprawia mi radość, ale dopiero znalezienie czegoś wyjątkowo maksymalizuje przyjemność z lektury. Robert Jackson Bennetti oraz jego książka Foundryside, to idealny przykład, że ciągle jest coś czego nikt jeszcze nie napisał, a wyobraźnia ludzka naprawdę nie ma żadnych granic.
Największą ironią święta pracy jest to, że wszystko pozamykane i de facto nikt nie pracuje. Czy to nie tak, że dzisiaj każdy biznes powinien napierdalać pełną parą i zarabiać kokosy? Tak, przynajmniej nakazuje logika, no ale jest jak jest…
Nareszcie wolne, dodatkowo to aż cztery dni i z tego co widzę pogoda ma zamiar dopisywać, przynajmniej w stopniu zadowalającym. Biorąc pod uwagę tępo zapierdalania w pracy i ogólne spięcie jakie panuje w całej firmie, wydaje mi się, że wyjątkowo zasłużyłem na trochę relaksu.