Nieuniknionym elementem pracy każdego programisty jest realizowanie wizji artystycznych grafików. Ci znowu spełniają wymagania tzw. właścicieli produktu, czyli osób które powinny najlepiej ogarniać wszystko i wiedzieć co, gdzie, jak i dlaczego. Szkoda, że świat idealny nie istnieje… 😛
Dzisiaj naszła mnie ochotę na pogranie sobie, wybór padł na Animal Crossing: New Horizons, w które to od dość dawna nie grałem. Na mojej wyspie jakiegoś już czasu nie było żadnej większej przebudowy dlatego postanowiłem zaplanować renowację i ją wykonać. Niestety do tego typu zabiegów potrzebny jest hajs, dużo hajsu…
Żeby za szybko nie znudzić się swoimi hobby, cyklicznie zamieniam dziedzinę, w której najbardziej maniaczę. Oczywiście nie odrzucam całej reszty, jedynie skupiam się na czymś konkretnym bardziej. Po dniach niezdrowo długiego grania na konsoli i zarywania nocek na kolejne serie anime, przyszedł czas na słuchanie książek!
Bardzo nie lubię jeżeli coś co zrobię nie działa, nie ważne czy jest to kod w pracy, konfiguracja usługi na serwerze czy cokolwiek innego. Dziś nastał dzień, w którym to wreszcie rozwiązałem irytujący mnie od dawna problem wirtualnego mikrofonu w moim komputerze…
Wstępnie miałem mieć urlop do końca tego tygodnia, szefu kulturalnie zapytał się czy mogę go nieco skrócić bo musimy spiąć tyłki z planem. Zgodziłem się, nawet przycisnąłem zwieracz żeby jeszcze przed świętami oddać działającą część modułu, co by po ktoś, kto nie brał wolnego, mógł resztę dokończyć…
Ostatnimi czasy jakoś dużo mojego narzekania na otaczający mnie świat i szarą rzeczywistość. Jak jest każdy widzi i zakładam, że moje przypominanie o tym na każdym kroku nie poprawi sytuacji 😛 Dzisiaj będzie inaczej, dziś zaprezentuje Wam perełkę ja japońskiej scenie muzycznej!
Pomimo wprowadzenia debilnych obostrzeń dotyczących siłowni i klubów fitness, ich właściciele ponownie się nie zamknęli i wymyślili sposób. Dlatego właśnie dzisiaj rozpocząłem przygotowania do czerwcowych Międzyklubowych Mistrzostw w przeciąganiu liny, licząc na zostanie jednym z reprezentantów swojego klubu… 😉
Dzisiaj lany poniedziałek, od wielu lat tego konkretnego dnia pogoda jest tak kiepska, że nawet najwięksi fani wylewania sobie wiader wody na głowy siedzą w domach. Co roku mam opory przed opuszczeniem mieszkania, trochę ze strachu że znajdzie się jakiś debil, który jednak uzna ze fajnie będzie przemoczyć mnie do suchej nitki i zniszczyć całą elektronikę, jaką akurat będę miał przy sobie….
O ja pierdole, dzisiaj padał śnieg… Kiedy pisałem tutaj o prognozie na swój utop, napisałem również, że nie ma wała i w sobotę będzie tylko słońce. Bogowie jednak stwierdzili: może sobie dojebiemy śnieżycę, akurat w momencie, w którym Boberski musi udać się do sklepu po zapomniane ogórki kiszone…
Nie miałem pomysłu na dzisiejszy tytuł, więc poleciałem sztampą i oczywistością. Będzie dużo jajek, króliczków i tandety, chociaż nadal nawet nie zbliżamy się poziomem żenady do Bożego Narodzenia. Tak po prawdzie to ja mam dzisiaj co świętować, właśnie rozpoczął mi się pięciodniowy urlop!