Jest dokładnie tak jak sugeruje tytuł. Kładłem się spać zdrowy, obudziłem z zawalonymi zatokami, bolącymi mięśniami i cholernie irytującym kaszlem. Totalnie nie mam pojęcia, któremu bóstwu nadepnąłem na odcisk, nie zrobiłem nic przez co mógłbym się dorobić przeziębienia, a jednak jestem chory…
Jeszcze chwila i będzie rok jak codziennie wpuszczam Was na chwilę do swojej głowy. Pisanie stało się integralną częścią mojego życia i bardzo je polubiłem. Znając mój zapał do wszystkiego i raczej beznadziejną regularność nigdy nie przypuszczałem, że wytrzymam tak długo. Dlatego właśnie pora coś zmienić… 😛
Dzisiaj krótko i na temat…
Każdy z Was zapewne miał taki dzień, w którym było tyle roboty, że nie bardzo wiedział w co włożyć ręce. Normalnie wystarczy po prostu zacząć i dalej jakoś już leci. Niestety w moim zawodzie, każde zadanie wymaga pewnego, że tak powiem przygotowania mentalnego, co za tym idzie, przełączanie się między wątkami bywa trudne…
Jak to się mówi – szewc bez butów chodzi. Przestrzegałem wszystkich żeby zawsze zapisywali swoją pracę, ponieważ może się coś skopać i stracą wszystko co zrobili. Taki to mądry byłem, ludzi poprawiałem, każdego uczulałem na zagrożenie… i koncertowo spierdoliłem sprawę…
Dzisiaj postanowiliśmy udać się ż Trikiem do lokalnego zwierzyńca i nie, nie mam na myśli żadnego akademika. Jak głosi tytuł wpisu celem naszej dzisiejszej wyprawy był ogród zoologiczny, w skrócie ZOO.
Nie samym anime i graniem żyje człowiek, czasami nachodzi mnie też ochota na zobaczenie czegoś w żywymi aktorami 😛 Nie jest to częste zjawisko, ponieważ mało produkcji trafia w moje gusta. Tym razem coś trafiło, więc żal było nie skorzystać…
Dzisiaj, w południe miało miejsce częściowe zaćmienie słońca. Myślę, że raczej nie muszę nikomu tłumaczyć co to jest. Po pierwsze zakładam, że w szkole uważaliście na tyle żeby zrozumieć, zamiast drapać się po tyłkach i patrzeć w sufit. Po drugie, nie oszukujmy się nazwa jest wystarczająco deskryptywna… 😛
Dzisiaj bardzo smutny wpis i tym razem nie jest to żart… Kiedy Trik podrzuciła mi artykuł na temat dzisiejszego protestu w stolicy, przecierałem kilka razy oczy żeby upewnić się czy przypadkiem nie czytam kolejnego wpisy z AszDziennika. Niestety nie czytałem…
Dzisiaj dzień informatyka, święto wszystkich nie do końca normalnych przedstawicieli gatunku ludzkiego. Jest to też idealna okazja, żeby ponownie wyjaśnić kilka kwestii, w tym dlaczego tak bardzo wkurwia nazywanie mnie właśnie PANEM INFORMATYKIEM…