“Płynie okręt przez odmęty, nie zwyczajny – lecz zaklęty, z dna wypływa na powierzchnię, a gdy tylko dzień się zmierzchnie, okręt wznosi się do góry nad obłoki i nad chmury i zawisa niespodzianie w lazurowym oceanie. Tam na szczycie srebrnej góry mieszka ptak ognistopióry, żeby w jego piór pożodze ciepło było spać załodze. Błyskawice straż tam pełnią, księżyc srebrną swoją pełnią szmaragdowy mrok oblewa, w którym ptak ognisty śpiewa.”
Od ostatniej sesji e Earthdawna minęło tyle czasu, że prawie zapomniałem kim grałem, a już zdecydowanie nie pamiętam nawet ułamka mechaniki, dodam jeszcze, dość skomplikowanej. Moje wcześniejsze przygody w Barsawii są udokumentowane np. tutaj. Dzisiaj rozpoczynamy nowy rozdział, dzisiaj zaczyna się kolejna epicka wędrówka!
Ostatnimi czasy większość mojego dnia zajmuje pisanie. Nie ważne czy na stronę, czy w pracy, klępę w klawiaturę jak opętany. Nie mówię tutaj o programowaniu, pisaniu kodów czy komend na serwerze. Mam na myśli komunikaty skierowane do żywych, nie zawsze inteligentnych, ale jednak ludzi.
Dzisiaj wziąłem się ponownie za pieczenie! Nie mogę być gorszy od Trika i jej genialnej fit szarlotki, dlatego zaraz po godzinach dla serników ruszyłem do sklepu celem zakupienia ostatniego, kluczowego składnika. W przerwie między kolejnymi zadaniami w pracy, zabrałem się za tworzenie swojego arcydzieła…
Znacie sieć sklepów Action? Jeżeli nie to pora najwyższa żebyście poznali, ponieważ mają praktycznie same zalety. Można w nich kupić elektronikę, małe AGD, narzędzia, pościel, garnki, żarówki, słodycze, pokrowce, kable i całą resztę rzeczy, których potrzebujesz, a jeszcze o tym nie wiesz. Dodatkowo sklep ten nie obowiązują godziny dla serników… znaczy seniorów… tak seniorów, bo serniki mnie nigdy nie irytowały 😛
W ten piątek (22/01/2021) na Netflixie swoją premierę miał sześcioodcinkowy serial “Przeznaczenie: Saga Winx”, który po trailerach zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Wyraz swojej frustracji dałem w jednym z wieczornych wpisów (tutaj). Po raz kolejny sprawdza się maksyma, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Tytuł miło mnie zaskoczył ale nie wycofuje się również z niczego co napisałem wcześniej (tutaj). Nadal uważam, że twórcy spartolili swoją robotę, a jednocześnie zrobili naprawdę dobrą produkcję.
Wczoraj już po opublikowaniu tekstu zrobiłem sobie wieczór filmowy, taki z oglądaniem na TV, odpowiednim światłem, napojami i przekąskami. Zazwyczaj ograniczam się jedynie do ekranu komputera i siedzenia przy biurku, wczoraj postanowiłem uwalić się na kanapie i zasymulować wizytę w kinie.
W życiu każdego programisty następuje taki moment, że trafia na coś czego nie umie zrobić. Wtedy potrzebna jest osoba znająca lepiej daną technologię lub system, która to podzieli się potrzebnymi informacjami i zasugeruje gdzie popełniamy błędy. Programista oddelegowany do pomocy mnie jest chyba z zawodu tynkarzem bo nie jestem w stanie inaczej wyjaśnić co on robi…
Wczoraj mieliśmy wielką wyprawę do lecznicy celem zrobienia kotu okresowych badań krwi i ogólnych oględzin. Sprawozdanie, może nie jakieś wyjątkowo obszerne, możecie przeczytacie we wczorajszej notce, konkretnie tutaj. Dzisiaj nadszedł czas zapłaty… znaczy wyników… bez zapłaty, bo to już zrobiłem wczoraj 😛
Szczęśliwie dzisiaj zmarzlina znacznie odpuściła, gdyby było inaczej moje zadanie znacznie by się utrudniło. Cóż to takiego ważnego, królu złoty dzisiaj robiłeś, zapytacie. Ano trzeba było wreszcie zabrać naszego sierściucha, zwanego Maszą, do weterynarza na okresowe badania.